piątek, 24 sierpnia 2012

Jego życie tak bardzo różniło się od jej życia.

Sama nie wiem dlaczego ale zaczęłam szukać go w hotelowych schowkach. Coś po prostu kazało mi poszukać właśnie tam. Hotel był dość duży a więc trochę mi to zajęło.  Chłopcy wraz z Danielle szukali go po za hotel a mi kazali zostać i szukać tutaj. Kiedy już traciłam nadzieję, po otwarciu drzwi zobaczyłam Malika. Siedział podparty o ścianę a z nosa leciała mu krew. Oczy miał na pół otwarta a wokół niego było pełno białego proszku. Wyjęłam szybko telefon z kieszeni i zadzwoniłam po kartkę, również zawołam jakąś obsługę hotelu żeby pomogła mi jakoś. Pracownicy pomogli mi wyjąć chłopaka, ledwo co stał na nogach. Widać było że mocno przedawkował, modliłam się tylko żeby z tego wyszedł. Po paru minutach przyjechała kartkę, początkowo nie chcieli mnie zabrać ale szybko ich przekonałam. Postanowiłam że do reszty zadzwonię jak dojedziemy  bo w karetce było dość głośno.  Kiedy już byliśmy pod szpitalem Zayn przestał oddychać. Od razu zabrali go na salę operacyjną a mnie zostawili w poczekalni. Wykręciłam numer do Dee, nie wiedziałam kompletnie jak mam jej to powiedzieć. Kiedy odebrała od razu poprosiłam o Liama bo to on tam był najbardziej dojrzały.
- Może zacznę od tego że znalazłam Zayna, przedawkował narkotyki i jest właśnie na sali operacyjnej - Byłam tak zdenerwowana że ledwo co mówiłam.
- CO ? Jak to ? Nie możliwe, czekaj za nami jedziemy -  Był szokowany, słyszałam to było bo tonie jego głosu. Po 15 minutach byli już na miejscu, od razu wytłumaczyłam im cała sytuację i jak dowiedziałam się o całej sprawię z narkotykami. Nie mogli uwierzyć a przecież to oni znali go najlepiej, spędzali z nim całe dni i noce.

Była już 6 rano a Zayna ani lekarzy nadal nie było widać.  Nie dość że byliśmy zmęczeni to jeszcze podenerwowanie bo nie wiedzieliśmy co się dzieję. Siedzieliśmy w milczeniu kiedy nagle pojawił się doktor. Minę miał bardzo poważną, podszedł do nas i wytłumaczył wszystko.
- Próbowaliśmy wszystkiego, staraliśmy się jak tylko możemy - zatkało mnie, ale chyba nie tylko mnie gdy zobaczyłam miny reszty były blade i bez uczuć.
- Przykro mi to mówić ale państwa znajomy jest w śpiączce, nie wiem gdy się obudzi.... o ile się obudzi, możecie iść do niego do sali - Przeprosił nas po czym udał się do swojego gabinetu.
Po tej wiadomość wszyscy ruszyliśmy do sali, biedak leżał tam z milionami kabelków. W pewnym sensie wiedziałam że to moja wina, może gdybym  powiedziała od razu. Gdybym powiedziała komu kol wiek to on by tutaj nie leżał. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami, wszędzie widziałam pełno czarnych kropek. Poczułam tylko że ktoś mnie łapie a potem odpłynęłam. Obudziłam się dopiero rano, wszyscy inni spali na krzesłach i materacach a ja leżałam w łóżko obok Zayna. Wstałam i podeszłam do łóżka Zayna, uścisnęłam jego dłoń i cicho pod nosem powiedziałam Trzymaj się, nie pozwolę abyś skończył tak jak........ I nagle przerwał mi jakiś hałas z drugiej części sali. Obróciłam się napięcie i zobaczyłam że Horan sie budzi.
- Cześć, jak noc ? - Przywitałam chłopaka, w tej sytuacji przecież nie będę dla nich  nie miła.
- No moja dobrze, ale jak twoja ? nieźle nasz wystraszyłaś tym zemdleniem - zaśmiał się i usiadł koło mnie. Złapałam się za głowę, nawet nie pamiętałam że coś takiego się zdarzyło.
- Ojej nic nie pamięta, przepraszam was - również się zaśmiałam bo mina Irlandczyka była strasznie zabawna. Spojrzałam na Zayna i od razu straciłam humor, zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech.
Resztę dnia przesiedzieliśmy w szpitalu, ale musieliśmy szybko coś wymyślić bo jutro chłopcy mieli mieć wywiad w największej stacji telewizyjnej w USA.

***** 4 TYGODNIE PÓŹNIEJ ***** 

 Dziś znowu siedzieliśmy w szpitalu, Zayn nadal był w śpiączce. Byliśmy już wszystkim zmęczeni, chłopcy zawiesili trasę oraz wszystkie wywiady. To był bardzo trudny okres dla zespołu ale mimo wszystko się trzymali.  Prawie całe dnie spędzaliśmy w szpitalu, sama nawet nie wiem kiedy ale strasznie się wszyscy zbliżyliśmy. Kiedyś nawet nie myślałam że wytrzymam godzinę w ich towarzystwie.  Polubiłam ich, nawet Louisa co mnie zdziwiło bo on również był dla mnie cały czas miły. Jedyne co mnie martwiło to stan Malika od tygodni nie było żadnej poprawy, no ale przynajmniej jego stan się nie pogorszył. O 10 rano był obchód także poszliśmy coś zjeść i wypić kawę, kiedy wracaliśmy zatrzymał nas doktor, chciał porozmawiać z nami o Zaynie. Obawaiałam się najgorszego, ale starałam się to ukryć, połowa z nas poszła za doktorem a druga do sali Zayna. Ja poszłam do doktora bo chciałam się szybko dowiedzieć bo dalej z nim....................

____________________________________________________________________

Hej i jak ? Mi się nie podoba : c
Chciałam dłuższy ale nie wyszło postaram się następny żeby był dłuższy :  )
Do następnego :*
Mój twitter: @letsbehippie

wtorek, 21 sierpnia 2012

To oczy opowiadają historię naszego bólu.

Następnego dnia obudziły mnie krzyki, zdenerwowana wstałam i przetarłam oczy. Odkryłam zasłony i spojrzałam na dół, oczywiście czego innego mogła się spodziewać pod hotelem było chyba z 200 fanek. A przed hotelem stali chłopcy i rozdawali autografy.  Odeszłam od okna i podeszłam do walizki, nachyliłam się nad nią i wyszperałam jakieś outfit na dziś. Danielle jeszcze słodko spała więc wzięłam dłuższą kąpiel żeby się trochę zrelaksować bo wczorajszej podroży i imprezie. Kiedy skończyłam założyłam na siebie spodnie i bluzeczkę, wyglądałam tak. Pomalowałam się i wyszłam z łazienki Danielle już wstała. Jak zwykle była uśmiechniętą a jej piękne włosy były idealnie ułożone. Zawsze jej zazdrościłam tych włosów no i oczywiście urody. Umówiłyśmy się że ona weźmie prysznic a ja pójdę na dół i poczekam na nią w jadalni. Idąc korytarzem spotkałam Malika, stanął przede mną tak żebym nie mogła iść dalej, próbowałam go wyminąć ale zatrzymał mnie rękoma. Stał tak blisko mnie że czytałam jego oddech na czole i bicie jego serca.
- Chyba mamy do pogadania, nie uważasz ? - powiedział to bardzo arogancko, a na jego twarzy było widać złość i gorycz.
- Nie mam o czym, a teraz daj mi spokój idę zjeść śniadanie - zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech, odeszłam. Chciałam  jak najszybciej oddalić się od tego idioty. Kiedy już myślałam że Malik dał sobie spokój, podbiegł do mnie i przycisnął mnie do ściany. Nie mogła sie ruszyć bo bardzo mocno trzymał moje ramiona. Stał bardzo blisko, bliżej niż ostatnio teraz nasze twarze dosłownie dzieliło tylko kilka centymetrów. Co raz bardziej mnie wszystko bolało i coraz ciężej mi się oddychało.
- Nikt nie może się dowiedzieć, mam za dużo do stracenia !! Ostrzegam cię spróbuj powiedzieć komuś to pożałujesz! - Wykrzyczał mi to prosto w twarz, ale w jego oczach widziałam że się bał. Nie miałam zamiaru nikomu o tym mówić, mało obchodzi mnie przecież jego życie. Niech je sobie marnuję jak chce.
Po raz kolejny wzięłam głęboki oddech i powiedziałam mu co o nim myślę.
- Słuchaj za kogo ty się uważasz ? Myślisz że co jak jesteś w zespole to jesteś panem i władcą ?
 Nic a nic nie obchodzi mnie twoje życie ! Rób sobie co chcesz! Nie powiem nikomu ile razy mam to mówić ? - Kiedy to powiedziałam chłopak odsunął się, jego twarz była pusta - bez uczyć. Widać było że nie spodziewał się takiej reakcji z mojej strony.  Ale czego się spodziewał ? Po tym jak mnie potraktował nie powinien oczekiwać że będę miła. Zmierzył mnie wzrokiem, i odszedł. Po chwili poszła w końcu do tej jadalni, po chwili przyszła Danielle. Nie miałam za bardzo ochoty na rozmowy, oczywiście przyjaciółka zrozumiała i po prostu zjadłyśmy w ciszy. Kiedy my wychodziłyśmy z jadalni, w drzwiach stanął Louis, oczywiście zmierzył mnie wzroki i obdarował udawanym krzywym uśmiechem. Zignorowałam go, przecież przyjechałam tu na wakacje! Nie będę się nimi przejmowała. Przez resztę dnia nie spotkałam żadnego z chłopaków, chyba mieli jakieś wywiady przez cały dzień. Dlatego my z Dee spędziłyśmy cały dzień w spa. Cała złość z rana minęła,  już nie myślałam o tej sytuacji z Zaynem po prostu cieszyłam się chwilą.

Wieczorem chłopcy poszli na imprezę, z Danielle zostałyśmy w domu. Także o 23 byłyśmy już w łóżkach. Około 4 w nocy usłyszałam głośnie pukanie do drzwi. Obie z Danielle podbiegłyśmy do drzwi. Stali tam spanikowani chłopcy, ale nie było Zayna. Nawet Louis był bardzo zdenerwowany, a myślałam że nie potrafi okazywać żadnych uczyć.
- Nie ma Zayna! Nie ma go! Już nie wiemy gdzie go szukać - Wykrzaczył Harry, widać że martwił się o kolegę.
- Co ? Jak to go nie ma ? Co się stało ? - Danielle zaczęła chodzić w kółko po całym pokoju, trzymając się za głowę. Nie widziałam co robić, zaproponowałam żebyśmy się rozdzieli i przeszli się w okolicach hotelu bo może jest zbyt pijany by znaleźć drogę do domu..............
___________________________________________
No coś trochę dziwne, pomysł miałam ale wyszło jak wyszło......
Na pewno następne bd lepsze bo akcja się rozkręci ; >
No i chciałam podziękować za tyle miłych komentarzy pod pierwszym
rozdziałem : > Jest mi bardzo milo < 3  Do następnego :*
Mój twitter: @letsbehippie

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Może mogłabym być lepsza. ale nie jestem.

Ta droga wydawała się jakby nie miała końca, mimo pięknych widoków ta podróż wcale mi się nie podobała. Nie wiem jakim cudem dałam się namówić Dee na to żeby pojechać z nią i z "chłopkami" jak to ona ich nazywała w półroczną trasę.
- Dee powiedz mi dlaczego ja zgodziłam się na to ? - oderwałam wzrok od krajobrazów i zwróciłam wzrok na przyjaciółkę.
- Jak to dlaczego ? bo mnie kochasz pączusiu! Będzie dobrze - uścisnęła lekko moją dłoń i odwróciła się w stronę okna, ja również. Miała rację dla niej zrobiła bym wszystko, znam ją od dziecka i jest jedyną osobą której w pełni mogę zaufać. Połowa dziewczyn dała by się pokroić na moim miejscu ale ja się tym po prostu nie interesuję, robię to dla Danielle bo wiem jak jej zależy na Liamie i na mnie. Kiedy już w końcu dojechałyśmy na lotnisko byłam już strasznie zmęczona. Od razu gdy tylko weszłyśmy na pokład zasnęłam. Lot był spokojny tak więc udało mi się go przespać. Kiedy doleciałyśmy była 10 rano, lotnisko było ogromne. Oczywiście przy wejściu już czekali na nas chłopcy z ochroną, żeby te ich słitt faneczki nie zabiły. Dee przedstawiła nas sobie bo nigdy wcześniej ich nie poznałam, i poszliśmy w stronę ich auta. Moje walizki zabrał Zayn i Harry bardzo miło ich strony, nie spodziewałam się z tego z ich strony, a walizki Dee oczywiście wziął Liam. Próbowałam być miła, w końcu jestem aktorką ale nie lubię udawać że kogoś lubię w prawdziwym życiu. No cóż ale chyba zauważyli że ich nie lubię, kiedy jechaliśmy do hotelu byłam jedyną osobą która nie odezwała się słowem. Nie miałam zbytnio ochoty na rozmowy z nimi, a Danielle chciała nacieszyć się Liam'em. Ale zauważyłam że blondyn, chyba Niall z tego co pamiętam obserwował mnie co chwilę podczas podróży. Przed hotelem było pełno fanczek i już mnie zaczęła głowa boleć na sam widok. Czy one nie mają życia ? Siedzą pod tym hotelem 24/7 i co ? Myślą że co ? Że któryś z nich może się nimi zainteresuje ? Wierzą w te głupie wywiady gdzie mówią " Umówił bym się z fanką" a jak dla mnie to po prostu masa kłamstw wymyślona żeby upodobać się fankeczką. No ale co mnie to obchodzi? Niech sobię robią co chcą ich życie zawodowe jak i prywatne mało mnie obchodzi. Jestem tu ze względu na Danielle i mam zamiar cieszyć się każda chwilą i nie mam zamiaru zwracać uwagę na nich i ich fanki. Po jakimś czasie w końcu dostaliśmy się hotelu, ja miałam mieć pokój z Dan a oni... jak tam sobie wybrali nie obchodziło mnie to.
Po kilku godzinach chłopcy wprosili się do naszego pokoju, jakby wchodzili do siebie. Skąd oni wgl mieli klucz ? Ah no zapomniała przecież oni mają wszystko, rozpieszczeni chłopcy. No ale nie ważne zaprosili nas na imprezę w nocnym klubie, zgodziłyśmy w końcu pierwszy dzień to trzeba jakoś zaszaleć nie ważne z jakim towarzystwem. Poszliśmy do najlepszego klubu w okolicy, wypiłam parę drinków i szalałam na parkiecie z przypadkowymi osobami. Kiedy poszłam w stronę toalety, ktoś z całej siły uderzył mnie w ramię. Kiedy odwróciłam głowę zobaczyłam pewnego bruneta, przyjrzałam się dokładniej to był Tomlinson.
- Koleś, jaki masz problem ? - wykrzyczałam, miałam go dość od lotniska krzywo na mnie patrzy.
- Uważaj lepiej co robisz dziewczynko - odwrócił się napięcie i ruszył w drugą strone
- pff, chyba ci sodówka uderzyła do głowy  - powiedziałam sama do siebie bo chłopaka już nawet nie było widać. Poszłam dalej w stronę łazienki, postanowiłam to olać bo przecież co się będę takim rozpieszczonym dzieciakiem. Kiedy weszłam do toalety nie mogła uwierzyć własnym oczom był tam Zayn z długo nogą blondynka i wciągali kokainę. Od razu wybiegłam stamtąd, ale zauważyli mnie bo Malik wybiegł zaraz po mnie. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Błagam cię, nie mów nikomu.... To tylko tak od czasu - zaczął się tłumaczyć, widać było po nim że jest naćpany,
- To twoja sprawa, nie obchodzi mnie to co robisz - Próbowałam się mu wyrwać ale trzymał coraz mocniej.
- Musisz mi obiecać że nie powiesz ani Danielle ani chłopakom, zabiją mnie jeśli się dowiedzą - Widziałam że mu zależy żeby nikt się nie dowiedział, ale chciałam żeby dał mi spokój więc się zgodziłam
- No dobra obiecuję, ale teraz puść! - Wyszarpnęłam rękę z jego uścisku i poszłam w stronę baru gdzie siedziała Danielle i Liam. Posiedziałam tam z nimi do końca imprezy, gadaliśmy i piliśmy drinki. Trochę się przekonałam do niego, wydaję się miły ale mimo wszystko wolę uważać po tej akcji w łazience. Około 3 w nocy wróciliśmy do hotelu, wzięłam szybki prysznic i jedyne o czym myślałam to łóżko i sen.

__________________________________________________________________________
Od razu mówię że jestem Directionerką! Więc bez hejtów bo to bochaterka nie lubi 1D i ich fanek.
Mam nadzieję że rozdział się podoba, nie mogę się doczekać aby napisać nowy.
Mój twitter: @letsbehippie